Dlaczego dzieci tracą kreatywność? I co mają z tym wspólnego Zatopki
98% pięciolatków myśli jak geniusze. Dwadzieścia lat później potrafi to jedynie 2% ludzi.
To nie jest clickbait. To wynik rzeczywistego badania zleconego przez NASA i przeprowadzonego przez George’a Landa.
- W wieku 5 lat aż 98% dzieci osiągało poziom kreatywności „genius-level”.
- W wieku 10 lat było to już jedynie 30%.
- W wieku 15 lat – 12%.
- A dorośli? 2%.
Land nie zostawił złudzeń: to nie genetyka, tylko edukacja. Dzieci nie rodzą się mniej kreatywne – uczą się nie być kreatywne.
Zamiast zadawać pytania, zaczynają się martwić, czy dobrze zrozumiały polecenie.
Zamiast tworzyć, zaczynają się bać błędu.
Zamiast działać – czekają na zgodę, wzór, instrukcję.
Badania mówią wprost: szkoła niszczy kreatywność przez standaryzację
Profesor Kyung Hee Kim zbadawszy wyniki TTCT (Torrance Tests of Creative Thinking), zauważyła ten sam trend:
- od połowy lat 80. spada fluencja, oryginalność, elaboracja, elastyczność, humor, wyobraźnia
- największy spadek przypada na wiek 7–9 lat – to tzw. „czwarta klasa zapaści”
Inni badacze (Runco, Treffinger, Robinson) potwierdzają: kreatywność maleje, gdy dzieci wchodzą w system, który:
- daje jedną dobrą odpowiedź,
- premiuje zgodność i poprawność,
- eliminuje działanie poza schematem.
Ale co z tym zrobić?
Zanim przejdziemy do rozwiązań, opowiem Ci historię o błocie.
Trzeci dzień Zatopków
Pati i Ola, razem z naszym sześcioletnim sąsiadem, od trzech dni odkrywają… „Zatopki”.
Zaczęło się od tego, że modernizuję nasz podwórkowy plac zabaw. Zniknęły zjeżdżalnie, piaskownice, ścianki do wspinaczki.
Została tylko glina, którą ostatnio podrzucił nam sąsiad. Dużo gliny – na oko 300 metrów kwadratowych glinianego bagna.
Dzieci zrobiły z tego świat.
„Zatopki” to miejsca, w których można się „zatopić” – czyli wpaść po kostki (a czasem po kolana) w mokrą glinę.
Potem pojawiło się zatopione miasto, które wciąga buty.
Dziś, kiedy zobaczyłem moje dwa błotne potwory dodatkowo pojawiło się źródło oczyszczenia – wąż z czystą wodą.
Dzieci wymyślają, badają, budują zasady. Wczoraj byłem świadkiem misji badawczej w Zatopkach, a dziś obserwowałem jak Pati ratuje beznadziejnie pogrążoną w błocie młodszą siostrę.
Bawią się na serio.
Nikt im nie mówi, co robić.
I właśnie dlatego działają z pełnym zaangażowaniem.
Kolejne o działa z pełnym zaangażowaniem to pralka, ale jakoś to przetrwamy…
Gliniane imperium vs. szkolna rubryka
Nie ma w tym żadnych punktów za „kreatywność”.
Nie ma kart pracy.
Nie ma celu dydaktycznego.
A jednak, w tych „Zatopkach”, dzieje się więcej dla rozwoju dziecka niż w niejednym programie kreatywnym.
Dlaczego?
Bo jest:
- wolność,
- sens,
- poczucie wpływu,
- i pełna integracja wyobraźni z ciałem i działaniem.
To dokładnie to, czego brakuje dzieciom w systemie.
Nie chodzi o to, żeby zburzyć szkołę
Nie każda szkoła tłamsi.
Nie każdy nauczyciel zabija ciekawość.
Ale każdy rodzic powinien wiedzieć, że jeśli nie zadbamy o przestrzeń na kreatywność poza systemem – to system ją zje.
Bo system nie lubi bałaganu.
Nie lubi błędów.
Nie lubi dzieci, które pytają: a co, jeśli inaczej?
Co możemy zrobić?
Nie musisz mieć doktoratu z pedagogiki.
Nie musisz nawet wymyślać nic specjalnego.
Wystarczy, że czasem… nie przeszkodzisz.
- Pozwolisz dziecku tworzyć świat z błota.
- Nie zgasisz pomysłu, który brzmi dziwnie.
- Nie sprowadzisz opowieści do „ładnej bajki”.
- Zamiast oceniać – wejdziesz na chwilę do jego świata.
Zakończenie
Dzieci nie tracą kreatywności, bo „dorastają”.
Tracą ją, bo system stopniowo ją wygasza.
Ale jeśli damy im przestrzeń – odzyskają ją szybciej, niż myślisz.
A Zatopki?
Zatopki będą działać jeszcze długo po tym, jak buty się wysuszą.
