Dlaczego nasze dzieci potrzebują dziś bohaterów takich jak Podróżniczka Pati?
Bohaterowie dzieciństwa – co się z nimi stało?
Kiedy byłem dzieckiem, moimi bohaterami byli Wilmowski, Sawyer czy Tarkowski. Czasem łapali tygrysy, czasem szli przez Syberię, a czasem po prostu uciekali z lekcji, żeby przepłynąć tratwą na drugą stronę rzeki. I choć świat bardzo się zmienił od tamtych czasów, jedno pozostało niezmienne: dzieci wciąż potrzebują wzorców, które nie są ani zbyt „dorosłe”, ani zbyt „sztuczne”.
Wzorców, które nie epatują przemocą, nie pouczają z wyżyn dorosłości i nie próbują udawać dziecięcego języka w sposób krępujący. Potrzebują bohaterów, którzy są bliscy, ale nie banalni. I takich właśnie – z pełną świadomością – próbujemy tworzyć w naszym domu. Tak zrodziła się Podróżniczka Pati.
Bohater to więcej niż postać – to punkt odniesienia
Kiedy dziecko zaczyna identyfikować się z postacią, robi coś bardzo ważnego: buduje mentalny model „jak można żyć”. Bohater opowieści staje się dla niego czymś w rodzaju pryzmatu – przez który filtruje rzeczywistość, problemy i relacje.
To nie znaczy, że każde dziecko marzy, żeby zostać piratem albo odkrywcą. Ale to znaczy, że dziecko potrzebuje zobaczyć, że istnieje sposób bycia, w którym ciekawość nie jest wadą, odwaga nie jest śmieszna, a myślenie – nie jest karane testem.
Podróżniczka Pati jest dla wielu dzieci właśnie taką postacią: nie wszechmocną superbohaterką, ale kimś, kto się myli, błądzi, zadaje pytania i jednocześnie idzie do przodu. To nie nauczycielka. To nie koleżanka. To postać z przygody, w której można się przeglądać i z której można czerpać.
Dlaczego dziś to takie ważne?
Nie trzeba być pedagogiem ani psychologiem, żeby zobaczyć, że dzisiejsze dzieci są przebodźcowane, zmęczone, często niepewne siebie mimo ogromnej ilości „motywacyjnych komunikatów”. Dostają zewsząd komunikaty: „uwierz w siebie”, „możesz wszystko”, „jesteś wyjątkowy”… ale nikt nie daje im mapy.
Nie pokazuje im, jak iść, dlaczego iść, z kim iść.
Bohater opowieści – dobrze skonstruowany – daje właśnie to: mapę mentalną. Nie gotowe odpowiedzi, ale ramę, do której dziecko może dołożyć własne doświadczenia. Dlatego historia Pati toczy się w realnym świecie, ale z domieszką tajemnicy. Dlatego nie ma supermocy, ale ma plecak, w którym nosi różne narzędzia. Dlatego Pati szuka odpowiedzi, zamiast je głosić.
Pati to nie tylko postać – to zaproszenie do relacji
Jednym z największych paradoksów współczesnych treści edukacyjnych jest to, że są „dla dzieci”, ale nie z dziećmi.
W naszym podejściu Pati nie działa sama – prowadzi dzieci za rękę, ale też słucha. Jej przygody są tak skonstruowane, żeby dziecko mogło wejść w nie aktywnie: coś zrobić, coś odkryć, coś dopowiedzieć.
To nie jest gotowy show do oglądania. To jest relacja między dzieckiem a światem – przez pryzmat opowieści, zadania, ilustracji. I właśnie dlatego Pati działa. Bo nie narzuca, ale zaprasza. Nie naucza, ale zachęca.
I co ciekawe: dzieci nie pytają, czy Pati to „prawdziwa postać”. Bo dla nich to nie jest istotne. Pati jest prawdziwa na tyle, na ile prawdziwe są pytania, które dziecko zadaje sobie w trakcie przygody.
Bohaterowie budują też rodzicielstwo
Na koniec dygresja osobista: jako ojciec widzę, jak wiele można zyskać, gdy opowieść staje się przestrzenią wspólną. Nie chodzi o to, żeby każde dziecko miało „ulubionego bohatera”. Chodzi o to, że kiedy wspólnie czytamy, rozwiązujemy zagadki albo po prostu rozmawiamy o tym, co wydarzyło się w świecie Pati – to mamy punkt zaczepienia, wspólny język, most między pokoleniami.
Wielu rodziców mówi mi: „ja też się wciągnąłem”. I to mnie cieszy najbardziej. Bo jeśli Pati ma być bohaterką naszych dzieci, to tylko pod warunkiem, że i my – dorośli – potraktujemy ją poważnie jako wehikuł wychowawczy.
Zakończenie
Podróżniczka Pati nie rozwiązuje problemów wychowawczych. Ale daje przestrzeń, w której dziecko może odkrywać świat w bezpieczny, ciekawy i pełen znaczenia sposób.
Dlatego wierzę, że dziś – w świecie pełnym chaosu i bylejakości – dzieci naprawdę potrzebują takich bohaterów.
I może nie tylko dzieci.
